Społeczeństwo małych eichmannów
"Gdy spojrzymy na Eichmanna okaże się, że nie miał on właściwie w ogóle żadnych przestępczych motywów. Mianowicie tego, co zwykle rozumie się przez >>przestępcze motywy<<. On chciał brać udział. On chciał powiedzieć my, a to branie udziału i ta wola-mówienia-my całkiem starczyły, by uczynić możliwym największe zbrodnie" (Arendt).
Jeśli zło jest banalne, obecne jest ono nie tylko w społecznie uznanym przestępstwie, występku czy zbrodni. Przybiera ono też postać normalnego, zwykłego zachowania, które nas od innych nie odróżnia, a które wręcz może nas do innych upodabniać i nas z innymi łączyć. Zło banalne bierze się z bezmyślności, z podążania za tłumem, za falą, ze stania się częścią natury. Człowiek nie jest wyłącznie częścią natury, więc włączenie się w nią staje się auto-karykaturą.
Co więcej, w społeczeństwie, w którym panuje zło banalne, człowiek, który odstępuje od złej normy, jawi się innym członkom tego społeczeństwo jako zły, będąc w istocie rzeczy dobrym. Prawdziwie, etycznie dobre zachowanie jest więc w takim społeczeństwie kwalifikowane przez innych jako zło. Kontestator niegodziwości zostaje uznany za troublemakera, człowieka, który sztucznie wytwarza problemy, robi z igły widły.
Arendt dostrzegła w Eichmannie ostatecznie prawdę nie o totalitaryzmach, ale o współczesności w ogóle. Sprawa Eichmanna nie była ramotą wyciągniętą z archiwum ostatniej wojny. Była pierwszym znakiem nowej epoki. Epoki normalnych ludzi przestrzegających reguł i dlatego dokonujących niegodziwych czynów. Żyjemy w społeczeństwach małych eichmannów. W społeczeństwach, w których wszelka kontestacja, wszelka próba podjęcia myślenia jest uznawana za wyraz bierności i nieumiejętności grania w drużynie, działania w zespole. Nie myśl, mówi współczesny świat, zaangażuj się!
K. Wyszkowski, "Społeczeństwo małych eichmannów", Teologia Polityczna co Tydzień 2026, nr 523
Łącze
https://teologiapolityczna.pl/spoleczenstwo-malych-eichmannow
Eichmann nie był trybikiem, był świadomym działaczem systemu niemiecko-nazistowskiego aprobujacym jego cele z panowaniem nad światem jako celem głównym.
OdpowiedzUsuńJego cechą osobistą jest wierność takiej niemczyźnie, czego wyrazem było rozczarowanie zerwaniem przez Niemcy sojuszu z Sowietami, który z jednej strony uważał za ideowy i trwały, a z drugiej za warunek zwycięstwa.
Mimo tego zawodu nie wypowiedział posłuszeństwa systemowi i do końca pozostał wzorowym urzędnikiem.
Arendt podczas procesu uległa jego bezbarwnej powierzchowności i pokornemu zachowaniu zapominając,. że nie zna się na psychologii więźnia z góry skazanego na smierć i zapewne faszerowanego środkami medycznymi.
Eichmann do końca pozostał wierny misji urzędnika systemu starając się o przekazanie dobrej opinii o elicie nazistowskiej i zatajając swoje dawne nadzieje i ambicje zaprezentował się światu jako "zwykły, normalny" człowiek.
Nie wykluczam, że tak istotnie było. Nawet jednak w takim przypadku, po pierwsze, otwarta pozostaje kwestia, czy "pozostał wierny" ponieważ był "świadomym działaczem", czy dlatego, że "był trybkiem", który z byciem trybikiem się całkowicie utożsamił. Innymi słowy, chcąc uczestniczyć w życiu społecznym na jego warunkach, zinterioryzował też ideologię rządzącą współczesnym mu społeczeństwem. Po drugie, głównym tematem powyższego artykułu nie jest sam Eichmann, ale postawa człowieka, który jest gotów czynić zło nie z woli czynienia zła, ale z potrzeby przynależności do czegoś większego niż on sam, a dokładnie do jakiejś społeczności.
Usuń